Gonili 13-letniego Mikołaja, który zmarł na bagnach. Decyzja o areszcie

Dodano:
Policyjny radiowóz Źródło: PAP / Krzysztof Ćwik
Dramat rozegrał się w minioną sobotę, przy niewielkim Jeziorze Arklickim. 13-letni Mikołaj zmarł na bagnach.

Śledczy ustalili, że tragedia zaczęła się od sprzeczki. Chłopiec miał zaatakować jednego z mężczyzn jadącego rowerem. Ten zadzwonił po swoich braci i szwagra i cała czwórka ruszyła za dwoma nastolatkami. Mikołaj i jego kolega uciekali w stronę bagien. Jeden z nich miał schować się w krzakach, co pozwoliło mu ukryć się przed mężczyznami.

13-letni Mikołaj uciekał dalej, przed nim były tylko bagna. "Według śledczych chłopiec brodził później w wodzie. Mężczyźni mieli wiedzieć, gdzie uciekł. Mimo to zostawili go tam samego. Kiedy odnaleźli go znajomi, Mikołaj jeszcze żył. Leżał po pas w bagnie, z twarzą skierowaną do wody. Był już praktycznie konający. Na miejsce ruszyli strażacy i ratownicy medyczni. Reanimacja trwała bardzo długo. Chłopca nie udało się uratować" – opisuje "Fakt".

Co wydarzyło się na bagnach?

Czterej zatrzymani usłyszeli zarzuty. – Według ustaleń prokuratury jeden z podejrzanych miał dopuścić się przestępstwa polegającego m.in. na spowodowaniu u 13-letniego chłopca ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego zgonem pokrzywdzonego na miejscu zdarzenia. Podejrzany miał dopuścić się tego czynu poprzez zadanie pokrzywdzonemu uderzeń pięścią i nogą w głowę. Z kolej trzej pozostali mężczyźni stanęli pod zarzutem tego, że działając wspólnie i w porozumieniu, biorąc udział w pościgu za 13-latkiem i osaczeniu go w terenie uniemożliwiającym ucieczkę oraz uniemożliwiając mu ucieczkę, mieli ułatwić wymienionemu wyżej podejrzanemu spowodowanie u małoletniego ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego jego zgonem. Ponadto, wszystkim czterem podejrzanym zarzucono nieudzielenie pomocy znajdującemu się w bezpośrednim niebezpieczeństwie utraty życia 13-letniemu chłopcu, a także usiłowanie pobicia innego małoletniego pokrzywdzonego – przekazał rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie Adam Barczak.

Prokurator rejonowa w Kętrzynie Jolanta Rzepko powiedziała "Super Expressowi", że każdy z podejrzanych złożył wyjaśnienia, ale każdy odnosił się do innego zakresu swojego zachowania. Stąd nie można stwierdzić jednoznacznie, czy przyznali się do winy czy też nie. Według śledczych, zatrzymani próbują umniejszać swoją rolę w tragedii.

Sekcja zwłok wykazała u Mikołaja obrzęk płuc i mózgu. Wciąż jednak nie wiadomo, czy był skutkiem pobicia, czy obrażeń odniesionych podczas dramatycznej ucieczki przez bagna. – Pobrano próbki do badań histopatologicznych. Dopiero po uzyskaniu wyników biegły będzie mógł określić mechanizm powstania obrażeń i przyczynę śmierci – wyjaśnia prokurator.

Społeczność Barcian pogrążona w smutku

"Mikołaj był uczniem siódmej klasy szkoły podstawowej w Barcianach. Po śmierci mamy wychowywał go samotnie ojciec. Starsza siostra zdążyła już założyć własną rodzinę i wyprowadzić się z rodzinnych Kotek, niewielkiej przygranicznej osady. W szkole po tragedii zorganizowano pomoc psychologiczną dla uczniów. W głównym holu ustawiono miejsce pamięci dla Mikołaja. Koledzy i koleżanki zapisują na kartkach ostatnie słowa do chłopca i wrzucają je do wazonu. Kartki mają zostać odczytane podczas pogrzebu albo spalone" – opisuje "Fakt".

Sąd zdecydował, że czterej mężczyźni najbliższe trzy miesiące spędzą za kratami.

Źródło: Fakt / se.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...